Ten blog nie miał być przesłodzonym wywyższaniem siebie i swojego związku. Miało nie być tutaj słodkich notek, ale raczej opis żartobliwych sytuacji z naszych dni. Jednak minął Nam rok.
Kolejny wspaniały dzień, który tak bardzo przypominał mi Nasze pierwsze spotkanie. To samo miejsce, to samo piwo (nie, nie jesteśmy patologią spotykającą się na tyłach garażów). Znowu On, mający to samo spojrzenie, tak samo czuły. Nie musiało być tysiąca róż, romantycznej muzyki.
Kiedy przesłał mi pierwszy raz powyższą piosenkę, to łzy stanęły mi w oczach. Niby nic, jakieś tam "ol aj nid iz juuu" śpiewane jakby się mogło wydawać przez stado gejów stojących nad urwiskiem. Jednak fajna muzyka i naprawdę słodkie słowa rozmiękczyły moje serce.
Czasem zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na Niego. Powinnam dostać kopa, a nie wspaniałego faceta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz