To był naprawdę dobry rok. Cieszę się, że rok temu w moim życiu zaszła zmiana zwana Nią. Długi czas szukałem kobiety która potrafiłaby dać tak wiele ciepła i miłości. Do tego jest niesamowicie piękna i pociągająca, a jej spojrzenie, uśmiech i głos naprawdę sprawiają, że czuję się lepiej. Dzięki Niej wstaję z łóżka i próbuję coś zmienić, bo gdyby nie ona, nie wiem czy miałbym ku temu jakąkolwiek motywację.
Jest też niestety tego zła strona. Jej uroda i wewnętrzne piękno wywołuję u mnie ogromną fale pożądania. Momentami nawet porównywalną do obsesji. I gdyby nie pewne wydarzenia w jej życiu pewnie miałoby to na nasz związek dobry wpływ. Niestety (a może stety?) sprawia to duży problem. Znam przyczynę jej niechęci i strachu jaki wywołuje w niej bliskość i częsta natarczywość z mojej strony. I wiem, że powinienem być delikatniejszy, spokojniejszy i wyrozumialszy. Niestety, mężczyźnie w moim wieku, w obecności tak pięknej kobiety ciężko jest się opanować. Najgorzej jest jednak kiedy zaczyna płakać. Dla faceta nie ma nic gorszego niż płacząca kobieta, a jeżeli Ona płacze z powodu mojego zachowania to jest to horror. Ona nie zdaje sobie sprawy jak wielką bronią są jej delikatne kobiece łzy, że każda jest jak mały, bardzo ostry okruch szkła który powoli wbija się w serce, tnie je powoli, bardzo boleśnie. I długo już po tym kiedy zniknie, wyparuje zostawia ból nieporównywalny z żadnym innym. Wiem, że jestem temu winny i wiem, że nie mogę nic zrobić co by zmieniło tą sytuację. I wtedy popełniam kolejny błąd bo chcę pomóc, zrobić coś by było dobrze. Zaczynam się miotać, krzyczeć, uderzać w ściany i robić wszystko co robi ranne zwierzę kiedy nie może nic zmienić, jest uwięzione. Ona się zamyka, ja szaleję bo chcę coś zmienić. A prawda jest taka, że powinienem położyć się obok, przytulić ją i czekać aż będzie dobrze. Z drugiej strony wiem, że to nic nie zmieni, to nie wyleczy tego co zostało jej zabrane i zniszczone i chcę działać. Widzę jak cierpi a kocham Ją i nie mogę znieść tego bólu w Jej oczach. Cierpię razem z nią, a chcę by było dobrze. Nie wiem czy mogę zrobić cokolwiek czy tylko leżeć, czekać i dawać Jej pewność, że zawsze, zawsze przy Niej będę i nie ważne jak bardzo będzie Ona cierpieć, Ja będę starał się być dla Niej wsparciem które nigdy nie runie.
Dla mnie każda kłótnia jest okazją do naprawienia, zmienienia czegoś. Dla Niej jest cierpieniem. Lecz z każdym miesiącem rozumiemy się lepiej.
Kocham Cię, cieszę się, że mimo wielu przeciwności idzie nam tak dobrze. Wiem, że będzie coraz lepiej i każde z nas nauczy się i zrozumie siebie nawzajem. :*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz