Nie wiem jak Wy, ale ja kompletnie nie potrafię radzić sobie z uczuciem zazdrości jakie towarzyszy mi w zasadzie non stop. Zawsze byłam zazdrosna o to jak On patrzy na inne kobiety, jak ogląda filmy w internecie, gdzie nawet chwilę pojawiają się cycki czy ładna dziewczyna. Widzę od razu pojawiający się w kącikach ust uśmiech, iskrzące oczy. Zaciskam zęby, czasami próbuję odwrócić Jego uwagę od elementu "zagrażającego" mojej pozycji - a to głupią miną, a to naburmuszeniem.
Ostatnio jednak zazdrość o samice przerodziła się w PRAWDZIWE ukłucia zazdrości wobec kolegi. Wcześniejsza zazdrość była spowodowana chęcią bycia dla Niego zawsze najpiękniejszą i najładniejszą. Teraz zaczynam czuć się, jakbym spadała na drugi plan. Najlepsze w tym wszystkim jest to, ze obecna sytuacja jest czymś zupełnie normalnym dla większości ludzi. Partnerzy mają przyjaciół, znajomych. Nie spędzają czasu tylko ze sobą... Tyle, że u Nas tak nie było. I obecna zmiana bardzo mnie frustruje i sprawia, że mam niemały mętlik w głowie. Czuje się jakbym nie była dla Niego już taką fajną, lekko podniecającą tajemnicą, a czymś już nudnym. Gdy ma spotkać się ze swoim kolegą zaczyna być cały podniecony, radosny. Chyba ze mną już tak nie jest... Stałam się "chlebem powszednim" tego związku.
Może spowodowane jest to tym, że ostatnio czuje że On nie ma ochoty spędzać ze mną już tyle czasu. Sama gubię się z sobą. Nie wiem czego w życiu chcę. Czuje się przybita i mam wrażenie, że moja depresja wraca z większą siłą. Drugi raz w życiu, a w zasadzie pierwszy przy Nim dostałam jakiegoś załamania, nie mogłam sobie ze sobą poradzić - trochę przez paniczny strach, który we mnie wzbudził poprzez udawanie wampira. Mam ogromne kompleksy, ataki paniki, strachu i kompletnej niemocy.
Przedwczoraj po prostu leżałam zawinięta w koc i płakałam jak bóbr. Nie potrafiłam poradzić sobie ze swoimi emocjami, z uczuciem osamotnienia i sobą. Tysiące myśli, zaraz totalna pustka. Nie wiem jak wyjść z tego obłędu. Czuję, że tracę go w pewien sposób bo nie widzi już we mnie tej samej dziewczyny którą poznał. Za dużo problemów, którymi Go obarczam.
On nie daje rady, ja już dawno przestałam walczyć...