Etykiety

poniedziałek, 4 lutego 2013

Bojler

Nawiązując do Jej posta: Rzeczywiście, to niesamowite co pokaz striptizu, oglądany nawet w telewizji, potrafi zrobić z kobiecym libido;) Z drugiej strony pozostaje to głupie uczucie, że jednak to nie nasz kaloryfer (miał być kaloryfer wyszedł bojler) wywołuje tą niepohamowaną chęć współżycia. Co daję mocno do myślenia w temacie wyhodowania takiej części ciała. Chociaż w moim przypadku bardziej by to przypominało wykopaliska, bo gdzieś tam ten kaloryfer jest tylko go zabudowało... Myśląc dalej tym torem jeszcze bardziej załamujące jest to, że to bożyszcze nastolatek i już dojrzalszych dziewczyn ma już na karku trzydziestkę. No cóż... On na pewno poświęca temu więcej pracy niż ja...

Myślałem o tym jak mógłbym opisać początek naszej znajomości no i zdecydowanie nie uda mi się uniknąć tu stwierdzenia, że jestem samcem i głównym czynnikiem był Jej wygląd fizyczny. Naszego pierwszego spotkania sprzed pięciu lat (a może i nawet sześciu...) i momentu w którym zostaliśmy sobie przedstawieni praktycznie nie pamiętam. Była Ona dziewczyną kolegi i była do tego prawdziwą szarą myszką, więc nie wzbudziła mojego zainteresowania. No ale kiedy któregoś dnia dostałem zaproszenie do znajomych od dziewczyny całkowicie mi obcej ale niesamowicie urodziwej nie mogłem się powstrzymać od dodania jej do znajomych (czego nie robię i jest tutaj Ona jedynym wyjątkiem od tej reguły). Pamiętam jak miło nam się rozmawiało i jak bardzo chciałem ją poznać by się przekonać, ze to co widać na zdjęciach jest tak samo urzekające w rzeczywistości. No i tu doznałem podwójnego zaskoczenia. Nie dość, że okazała się naprawdę piękną i zgrabną kobietą (świadczą o tym natrętne spojrzenia facetów, które z resztą doprowadzają mnie momentami do szału), to jeszcze ciepło i urok bijące od Niej nie pozwalały mi przestać o niej myśleć. No i tak mi zostało. Czasami czuję się tak jakbym został jej niewolnikiem i nie był w stanie spędzić chwili bez Jej obecności lub myślenia o Niej. I jest to cholernie przyjemne uczucie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz