Zaskakujące - jak bardzo film o gołych facetach, machających swoimi przyrodzeniami przed twarzami amerykańskich, mało urodziwych kobiet, jest w stanie nastroić mnie na seks z Nim. Bardzo trudno jest mi nakłonić samą siebie do tegoż aktu. Wpływa na to wiele rzeczy, nie jestem w stanie nawet w połowie ogarnąć swoich problemów z tym... ale nie o tym teraz. Mamy sobie film z Chaninngiem Tatumem, facet z naprawdę boskim spojrzeniem i niezłym ciałem. Z reguły nie zwracam na to uwagi, bo faceci u których widać każdy mięsień (jak jakieś chodzące modele anatomiczne do sekcji) nie są dla mnie podniecający. Dziwota, ale tak jest. Więc jest sobie taki Tatum, macha tyłkiem i mimo iż Mój nie jest wcale tak zbudowany to oczyma wyobraźni umiejscawiałam go w roli tytułowego Magic Mike'a...
Im częściej jestem z nim blisko, tym bardziej czuje się kochana. Dobra, nie odkryłam Ameryki tym stwierdzeniem. Czasami oddalamy się od siebie. Zamiast jego kochanki, kobiety która może go pociągać czuje się jak zwykła koleżanka. O zgrozo, z reguły mam wtedy tzw. dres time - nie umalowana, w wyciągniętym dresie , nie jestem obiektem jego pożądania. Przynajmniej tak domniemam. Wiem, że zaraz by się oburzył, ale tak to jest, że kobieta zawsze chce w oczach swojego mężczyzny być takim osobistym wampem. I mam nadzieję, że dziś trochę mi się to udało. Najlepsze w tym wszystkim są jego oczy. W momencie, w którym nasz kontakt ogranicza się do odległości minusowej (if u know what i mean) tym bardziej jego oczy błyszczą i otwierają się przede mną. Nie musi wtedy mówić o swoim uczuciu. Ono po prostu wylewa się z jego brązowych tęczówek, błyszczy w świetle odbijających się ulicznych latarni i zapalonych w okolicznych blokach świateł (nie, nie kochamy się na ulicy). Za każdym razem, gdy tak na mnie patrzy, nie liczy się nic. Wtedy dopiero dociera do mnie jak bardzo jestem szczęśliwa. Codzienność gasi mi to uczucie, jednak jego oczy za każdym razem przypominają mi że nic się nie zmieniło, że On tu jest, że mnie kocha...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz